Rozmowa z Pascale AlajouanineAutor:Jolanta Janczyk w dniu:2013-05-20 10:59:13
„Akrobacja nie jest zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn…”

Pascale Alajouanine – pięciokrotna Mistrzyni Francji, dwukrotna Mistrzyni Europy w akrobacji samolotowej, przez kilkanaście lat swojej kariery zawodniczej w ścisłej światowej czołówce akrobacyjnej "unlimited". Jak sama wspomina przedsmak jej zainteresowania akrobacją pojawił się bardzo wcześnie, gdy jako mała dziewczynka stojąc na huśtawce, rzucała się niestrudzenie naprzód, aby wykonać obrót wokół gałęzi, na oczach przerażonej matki. Pascale miała brata bliźniaka, którego we wszystkim starała się naśladować i być od niego lepsza. Stąd zamiłowanie do rywalizacji i „zdrowe współzawodnictwo”, dzięki któremu z sukcesem jeździła na nartach, uprawiała strzelanie precyzyjne i sporty samochodowe. We wczesnej młodości zyskała etykietę „niedoszłego chłopca” kochającego szybkość i wolność, która w żadnej mierze nie ujmowała jej kobiecości. Wybrała studia optyczne, ponieważ łączyły one poszukiwanie estetyki, kontakt z ludźmi i technikę precyzyjną. Swój zawód zawsze wykonywała równolegle z karierą sportową. „Wizerunek kociaka” gustownie ubranego, zawsze z perfekcyjnym makijażem na twarzy, zupełnie nie pasował do stereotypu sportowca – akrobaty, osiągającego wysokie wyniki, francuskiej ekipy trenowanej przez Claude’a Bessiere, Mistrza Świata w Akrobacji Samolotowej "Unlimited" z 1990 roku. Jednak potrzeba wyzwań była silniejsza i dzięki niezłomnemu charakterowi, wytrwałości i determinacji wywalczyła miejsce w kadrze narodowej swojego kraju (od 1993 roku). W 2005 roku zakończyła dwudziestoletnią karierę zawodniczą i od tego czasu lata - dla przyjemności - na pokazach we Francji i w Europie.

Jak zaczęła się Pani „życiowa przygoda” z lotnictwem?
Moj pierwszy świadomy kontakt z lotnictwem miałam w wieku 17 lat. Z moim przyszłym mężem lataliśmy samolotem Stamp, należącym do jego ojca będącego w tamtym czasie prezesem aeroklubu. Nie posiadam „lotniczych korzeni”. W mojej rodzinie nie było pilotów. Mój ojciec – inżynier, w ramach służby wojskowej, służył w silach powietrznych. Jednak brak wolnego czasu i obowiązki rodzinne (3 dzieci) nigdy nie pozwoliły mu zdobyć licencji lotniczej.

Dlaczego wybrała Pani latanie akrobacyjne?
W 1980 roku mój mąż stworzył szkołę akrobacyjną dysponującą samolotem CAP 10 i trzeba było uczynić ją opłacalną. Wszystkie weekendy, każdą wolną chwilę, także wakacje, spędzałam na lotnisku wśród pilotów akrobacyjnych. Zajmowałam się administracją. W końcu i ja zdecydowałam się na lekcje pilotażu. Chciałam pokazać, że jestem w stanie robić wszystko to, co moi znajomi piloci. Pamiętam swój pierwszy lot akrobacyjny z instruktorem (1980). Wcześniej wielokrotnie zastanawiałam się jak odczuwa się przeciążenia i zachowuje orientację w terenie lecąc na plecach. W końcu doświadczyłam tego na własnej skórze i mimo męczących mnie nudności i zmęczenia byłam zachwycona. Swoje szkolenie na samolocie CAP 10 skończyłam dwa lata później, we wrześniu 1982 roku. Dyscyplina, surowość i precyzja bardzo mi odpowiadały, a akrobacje dawały poczucie nieograniczonej wolności, ekscytację i wolę, aby robić postępy. Moje pierwsze sukcesy pod koniec lat 80-tych były zwiastunem kariery sportowej i osiągnieć, których nie byłam sobie w stanie wyobrazić w najśmielszych marzeniach.

Kto jest/był dla Pani wzorem lotnika - szkoleniowca?
Wzorem instruktora jest dla mnie ten, kto przypiął mi skrzydła i nauczył latać - Fernand DIGEON, a prywatnie wielki przyjaciel i Mistrz. To dzięki niemu jestem, kim jestem, nie tylko, jako sportowiec, ale i człowiek. To on nauczył mnie dyscypliny i pokory, a przede wszystkim przekazał wiedzę dotyczącą akrobacji. Razem rozkładaliśmy na „czynniki pierwsze” każdą figurę, aby przewidzieć ewentualne błędy, i w miarę możliwości niwelować je. Nauczył mnie lądować podczas wiatru bocznego, bez stresu bezpiecznie opanować usterkę silnika, precyzyjnie nawigować i z właściwym wyczuciem wykorzystywać możliwości samolotu.

Czy udało się Pani pogodzić życie prywatne i zawodowe z lataniem?
Miałam to szczęście, że udało mi się pogodzić życie zawodowe, (jestem optykiem), życie osobiste (mam dziecko) i moją karierę sportową. Zawsze racjonalnie dzieliłam swoje życie i czas. Jestem zorganizowana, do maksimum staram się wykorzystywać każdą chwilę. Dla komfortu mojej rodziny podczas moich nieobecności z wyprzedzeniem planuję wszystkie swoje zajęcia. Na pokazach latam od mają do końca września. Jest to trudne i męczące, ponieważ będąc często poza domem nie mam zbyt wiele czasu na wypoczynek. Latanie to nie tylko pasja, ale także miłość mojego życia, dlatego zawsze po pokazach wracam do domu i do swojej rodziny szczęśliwa.

Czy akrobacja samolotowa to tylko „męski świat”? Jaka jest Pani recepta na bycie dobrym pilotem akrobacyjnym by w nim przetrwać?
Akrobacja nie jest zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn, ale niewiele kobiet ośmiela się z nimi zmierzyć, więc z tego korzystają. Jedyny sposób zdobycia szacunku w tym środowisku to znaleźć się w nim, podjąć walkę i być silną. Ja miałam brata bliźniaka i zawsze z nim rywalizowałam w grach typowo „chłopięcych”.  Jestem, na pierwszy rzut oka bardzo kobieca, ale mam twardy charakter. Aby stać się dobrym pilotem akrobacyjnym trzeba być niezwykle zdyscyplinowanym i pokornym, należy opanować figury akrobacyjne, posiadać orientację przestrzenną, nauczyć się dawać sobie radę ze stresem. Trzeba mieć świadomość swoich zdolności i potencjału. Nie od razu się wygrywa, dlatego w tym sporcie ważna jest determinacja i wytrwałość. Aby zwyciężać na zawodach trzeba potrafić wyeliminować presję i stres z nimi związany, i zrobić miejsce dla czerpania przyjemności z samego latania. Akrobacja to praca zespołowa: pilot, samolot, mechanik i trener, gdzie każdy element jest niezbędny i nieodłączny. Dwadzieścia lat kariery zawodniczej bardzo wiele mnie nauczyło, szczególnie jak przyjmować niepowodzenia i jej bogactwa. Każde zwycięstwo pomogło mi ewoluować, nie tylko, jako sportowiec, ale także w życiu osobistym. Dzięki nim miałam odwagę śmiać się, działać i realizować swoje marzenia. To była walka wewnętrzna, przeciw mnie samej, dzięki której zwiększyła się moja świadomość, nauczyłam się z perspektywy oceniać to, co robię, wyciągać wnioski, ale także widzieć dobre strony, nawet z „uderzeń poniżej pasa”. Miałam szansę żyć, tym mocniej, im silniejszy był stres, którego doświadczałam. Z ogromną przyjemnością biorę udział w pokazach. Jeśli „rysując figury na niebie” wzbudzę drżenie i zachwyt czyjegoś serca, które zapragnie latać, to jestem szczęśliwa.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Jolanta Janczyk.
Fotografie pochodzą z archiwum Pascale Alajouanine.
 

Osiągnięcia sportowe:

  • Drugie miejsce w ‘Coupe Espoirs’ w 1985 roku
  • Trzecie miejsce w ‘Coupe Desavois’ w 1987 roku
  • Mistrzyni Francji w kategorii samolotów dwumiejscowych w 1989 roku
  • Mistrzostwo Świata drużynowo w akrobacji samolotowej w 1994 roku
  • Mistrzyni Francji w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 1995 roku
  • Mistrzyni Europy w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 1995 roku
  • Mistrzyni Francji w Akrobacji Samolotowej Unlimietd w 1996 roku
  • Mistrzyni Francji w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 2000 roku
  • Mistrzyni Francji w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 2000 roku
  • Mistrzyni Europy w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 2002 roku
  • Mistrzyni Francji w Akrobacji Samolotowej Unlimited w 2004 roku
  • Vicemistrzyni Świata w programie dowolnym Unlimited w 2005 roku

Źródło: samoloty.pl