Wyrok na TarencieAutor:Bartłomiej Poniewierski w dniu:2012-11-25 08:58:38

    

Pierwsze plany ataku brytyjskich samolotów pokładowych na flotę Włoch zaczęto tworzyć już w 1935 r. Początkowo nie określano, która z baz będzie zaatakowana – stało się to dopiero w 1938 r. Port w Tarencie był największą bazą morską Supermariny, a położenie geograficzne doskonale temu sprzyjało.

 

Po dojściu Mussoliniego do władzy, Włochy z sojusznika zamieniły się w zaciekłego wroga Wielkiej Brytanii. Konfrontacja na morzu była nieunikniona. We Włoszech ogromnym wysiłkiem podjęto zakrojony na wielką skalę plan modernizacji i wzmocnienia floty. Anglicy obserwując rosnącą agresję niedawnego sojusznika, poważnie rozważali możliwość „prewencyjnego” ataku bez wypowiadania wojny. Po wybuchu II wojny światowej na morzu Śródziemnym największą siłą dysponowali Włosi, a Anglicy cofnęli się do defensywy. Byli w stanie utrzymać jedynie dwa „krańce” morza z bazami w Gibraltarze i Aleksandrii.

 

                                                                         Lotniskowiec Illustrius (foto. Royal Navy)

 

 

Włosi, spodziewając się ataku na Tarent, dużo czasu poświęcili rozbudowie zabezpieczeń. Portu broniło kilkaset dział i karabinów maszynowych. Obronę uzupełniały balony zaporowe, reflektory i sieci przeciwtorpedowe. W pobliżu ulokowano także kilka lotnisk z osłoną lotniczą. W chwili ataku w bazie stacjonowało 7 pancerników, 10 krążowników, 30 niszczycieli, 16 okrętów podwodnych i dziesiątki mniejszych jednostek. Brytyjska Flota Śródziemnomorska pod dowództwem admirała Andrew Cunninghama, była wielokrotnie słabsza, przyjęła ona taktykę manewrowania, budowania lokalnej przewagi. Każdorazowe przejście przez może Śródziemne, nawet kilku statków z zaopatrzeniem, wiązało się z wykonaniem wielkiej operacji morskiej.

 

W dniu 7 września 1940 r. odbyła się narada, na której postanowiono zaatakować Tarent w nocy 21 października. Uderzenie miało wykonać 30 samolotów podzielonych na dwie grupy – 18 maszyn miało zrzucić torpedy, a pozostałe oświetlić port flarami oraz obrzucić bombami cele o drugorzędnym znaczeniu. Operacja nosiła kryptonim „Judgement” (wyrok) i do jej wykonania skierowano dwa lotniskowce: HMS Eagle i HMS Illustrious. Eagle, zwodowany w 1924 r., powstał z przebudowy nieukończonego pancernika i zabierał na pokład jedynie 20 samolotów. Był to przestarzały okręt użytkowany z konieczność. Illustrious prezentował się zupełnie inaczej. Był nowoczesną jednostką zwodowaną w 1939 r. By móc przeprowadzić atak samoloty, Fairey Swordfish wymagały specjalnego przygotowania – załogę ograniczono do dwóch osób i zaopatrzono w dodatkowy zbiornik paliwa. Autorem planu operacji był kontradmirał Lumley Lyster. 15 października na pokładzie Illustriousa wybuchł pożar i konieczne okazało się przesunięcie operacji na noc z 11 na 12 listopada. W międzyczasie uszkodzeniu uległ także Eagle. Pomimo tego Lyster podjął decyzję o przeprowadzeniu ataku siłami jednego lotniskowca.

 

W dniu 28 października 1940 r. wybuchła wojna włosko-grecka, co dodatkowo skomplikowało sytuację. Flota śródziemnomorska otrzymała zadnie wsparcia walczących Greków i zaopatrzenia nowo zakładanej brytyjskiej bazy na Krecie. Angielscy sztabowcy wykorzystali ruchy floty do zorganizowania i ukrycia uderzenia. 4 listopada z Aleksandrii i Port Saidu wyszły dwa silnie chronione konwoje, które obrały kierunek na Kretę i Maltę. Oczywiście wśród eskorty znalazł się Illustrious.

 

  

Lotniskowiec Illustrious (foto. Royal Navy)

 

 

Po dotarciu konwojów do celu, eskorta utworzyła grupę uderzeniową pod dowództwem admirała Cunninghama. Flota wyglądała imponująco: 4 pancerniki, 5 krążowników, 13 niszczycieli i lotniskowiec. Dodatkowo z Giblartaru wyszły dwa zespoły okrętów (Force H i F) pod dowództwem kontradmirała Somervilla, ich zadaniem było przeprowadzenie konwoju na Maltę i odciągnięcie uwagi od Tarentu. W składzie Sił H znalazł się lotniskowiec Ark Royal.

 

9 listopada dywizjony z Ark Royal wykonały nalot na Cagliari po czym lotniskowiec z pełną prędkością zawrócił w stronę Giblartaru. Włosi wykonali kontruderzenie, ale udało im się odnaleźć tylko osłonę lotniskowca. Nie zanotowali oni jednak żadnego sukcesu.

10 listopada Siły F bez strat zawinęły do La Valetty na Malcie. Włosi już 6 listopada otrzymali pierwsze informacje o ruchach floty śródziemnomorskiej. W morze wyszło 10 okrętów podwodnych i 5 niszczycieli. Nie udało im się jednak nawiązać kontaktu z Brytyjczykami.

 

W dniach 9-11 listopada doszło do trzech katastrof Swordfishów startujących z Illustriousa. Przyczyną wypadków okazało się zanieczyszczenie zbiorników z paliwem. W gotowości do ataku pozostało jedynie 26 samolotów.

 

 

                                                

                                                Samolot bombowo-torpedowy Fairey Swordfish (foto. FAA)

 

 

W dniu 11 listopada o godz. 18.00 został wydany rozkaz wykonania operacji „Wyrok”. Bezpośrednią osłoną lotniskowca były 3 krążowniki i 4 niszczyciele. O godzinie 20.30, pod dowództwem majora Kennetha Williamsona, wystartował pierwsza fala samolotów należących do 815. Dywizjonu. Godzinę później wystartował uszczuplony do 5 maszyn 819. Dywizjon pod dowództwem majora Johna Hale. W czasie startu doszło do kolizji dwóch maszyn – jedna z nich musiała natychmiast zawrócić na okręt i po prowizorycznej naprawie wystartował ponownie ok. 22.00. Po kwadransie lotu okazało się, że maszyna, która wydawać się mogło nie odniosła uszkodzeń w czasie zderzenia, musi z powodu usterki powrócić na lotniskowiec.

 

Pierwsza fala znalazła się nad Tarentem o 22.50 i po oświetleniu portu przystąpiono do ataku. Jako pierwsza zaatakowała trójka maszyn dowodzona przez majora Williamsona. Na cel obrała sobie pancernik Conte di Cavour. W czasie ataku samolot dowódcy został zestrzelony a piloci dostali się do niewoli. Trójka pod dowództwem por. Kempa odnotowała 3 trafienia pancernika Littorio. 

 

Druga fala znalazła się nad portem o 22.55. Zrzucono 4 torpedy, z czego dwie uderzyły w dno, a pozostałe trafiły w pancerniki Littorio i Caio Duilo. Jeden Swordfish został zestrzelony. W kilkanaście minut później zaatakował opóźniony samolot. Zrzucił on celnie bomby na krążownik Trento i niszczyciel Libeccio. Włosi byli tak zaskoczeni pojawieniem się samotnej maszyny, że nie oddali w jej kierunku żadnego strzału. O godzinie 1.00 wylądowały pierwsze powracające maszyny. O 2.50 wylądował ostatni samotny Swordfish, a natychmiast po tym grupa uderzeniowa obrała kurs na Maltę.

 

 

                                                       

                                                              Zatopiony pancernik Conte di Cavour (foto. Italian Navy)

 

 

W wyniku ataku Regia Marina utraciła bezpowrotnie pancernik Conte di Cavour. Littorio i Caio Duilo dość szybko powróciły do służby. Wszystkie ciężkie okręty zostały przebazowane do Mesyny i Neapolu, a baza w Tarencie straciła na znaczeniu. Zniszczono także kilkanaście wodnosamolotów i zbiorniki z paliwem. Akcja przyniosła czasową zmianę siły, co pozwoliło flocie śródziemnomorskiej przeprowadzić kilka udanych operacji. Doskonale sprawdziła się także taktyka forsowana przez admirała Cunninghama. Anglicy, choć w skali strategiczne dysponowali mniejszym potencjałem, to w skali taktycznej, ze względu na zdecydowane wykonywanie kilku operacji jednocześnie, często wypracowywali przewagę i dyktowali warunki.

 

Brytyjskie uderzenie było pierwszym udanym atakiem samolotów torpedowych na silnie broniony port. Rok później niemalże identyczną taktykę zastosowali Japończycy w ataku na flotę Pacyfiku.