Bałkański falstart Apacza - Task Force HawkAutor:Bartłomiej Poniewierski w dniu:2012-11-30 20:08:40

 

24 marca 1999 r. siły NATO rozpoczęły operację „Allied Force” skierowaną przeciwko Federacyjnej Republice Jugosławii. Celem akcji było zakończenie czystek etnicznych na terenie Kosowa, przywrócenie wieloetnicznego charakteru tej prowincji oraz wymuszenie procesu demokratyzacji w Jugosławii. Była to pierwsza operacja militarna NATO przeprowadzona bez autoryzacji ONZ.

Dzięki staraniom głównodowodzącego operacją, gen. Wesleya Clarka 5 kwietnia stworzono grupę bojową „Task Force Hawk”, której główną siłą uderzeniową były 24 śmigłowce AH-64A Apache.

 

               

 Kwiecień 1999 r. lądowanie w Tiranie helikopterów AH-64A i UH-60 (foto. USAF)

 

W skład oddziału wchodziło także 26 śmigłowców UH-60L i CH-47D, kilkanaście wyrzutni MLRS, czołgi M1A2, bwp Bradley, haubice 150 mm. Pierwsze śmigłowce wylądowały na lotnisku Rinas w Tiranie 21 kwietnia. Zespół liczył blisko 5300 żołnierzy. O sile i pokładanych w grupie nadziejach może świadczyć fakt, że na czele wojsk stanął oficer w randze „trzygwiazdkowego” generała – John. W. Hendrix.

 

 

                                            

 Transportowiec C-17 na lotnisku w Tiranie (foto. USAF)

 


Dnia 26 kwietnia US Army ogłosiła gotowość bojową pierwszego śmigłowca...i tak rozpoczęła się bałkańska przygoda Apacza. Kiedy w 1984 roku AH-64A wchodził do uzbrojenia, był maszyną nowoczesną, ale nie pozbawioną wielu wad. Miał bardzo dobry system kierowania ogniem, którego trzon stanowiła głowica celowniczo-obserwacyjna TADS/PNVS, ale oparty o przeliczniki analogowe. Podobnie było z urządzeniami nawigacyjnymi śmigłowca, co powodowało nadmierne obciążenie załogi, szczególnie w lotach na małej wysokości. Od 1987 roku producent proponował wiele modernizacji, lecz żadna nie została zrealizowana. Po zakończeniu zimnej wojny program AH-64D Longbow nie miał wysokiego priorytetu, więc większość maszyn stanowiły nadal wersje A i skromna modernizacja A+. Debiutem bojowym AH-64 była operacja „Pustynna Burza”, w której to zniszczyły blisko 90 irackich czołgów i setki innych pojazdów. Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej przyczyniła się do powstania „mitu Apacza”, idealnego zabójcy, wytrzymałego na ostrzał, zdolnego nawet do samodzielnego działania.
 

Zadania, jakie postawiono przed Apaczami „Task Force Hawk” opierały się głównie na irackich sukcesach. Wierzono, że śmigłowce będą bardziej skuteczne niż samoloty w walce z rozproszonymi siłami serbskimi w Kosowie. By zminimalizować straty, zakładano głównie działania nocne. W tym celu rozpoczęto intensywny trening. Dnia 27 kwietnia, czyli w niecały tydzień po przybyciu do Albanii, katastrofie uległ pierwszy śmigłowiec. Ok 22.20 maszyna zderzyła się z linią wysokiego napięcia i uległa całkowitemu zniszczeniu. Na szczęście załoga po krótkim pobycie w szpitalu powróciła do jednostki. Do kolejnego wypadku doszło 5 maja. O godz. 1.30 Apache uderzył w zbocze góry, a załoga poniosła śmierć na miejscu. Jako oficjalną przyczynę obu wypadków uznano błędy pilotów. Śmierć lotników i utrata dwóch śmigłowców przyniosła zawieszenie dalszego szkolenia, śmigłowce pozostały w Albanii do czasu rozwiązania Task Force, ale nie wykonały one żadnego lotu bojowego przeciwko Serbom.

           

Zakończenie misji, właściwe jeszcze przed tym, gdy się na dobre rozpoczęła, wywołało burzę, a „mit Apacza” legł w gruzach. Sprawa AH-64 trafiła pod obrady senackiej komisji, która ujawniła szereg rażących nieprawidłowości. Zdaniem kontrolujących, maszyny w wersji A i A+ tylko w ograniczonym stopniu nadawały się do prowadzenia akcji w nocy, gdyż termowizyjne urządzenia umożliwiające nocne loty były bardzo niedoskonałe. Najwięcej zastrzeżeń budził, swego czasu okrzyknięty hitem, nahełmowy system prezentacji systemu PNVS. Pilot obserwował go prawym okiem, a lewym spoglądał na tablice przyrządów. Ruch głowy powodował obracanie się kamery, lecz z opóźnieniem. Jak się okazało, konstruktorzy systemu zakładali, że urządzenie będzie użytkowane głównie przy ograniczonej widoczności w dzień, a nie przewidywali prowadzenia walki w nocy. Prawdopodobnie problemy z użyciem okularu były przyczyną wypadków w Albanii. Komisja ujawniła także inną kuriozalną sprawę. Etatowo jednostki śmigłowców szturmowych były wyposażone w śmigłowce wskazywania celów OH-58C, D i UH-60A. Jednak w latach 1996-97 wszystkie te maszyny wycofano, zwiększono za to liczbę AH-64A. Tym samym przygotowano strukturę pod przyjęcie AH-64D. Według założeń, wyposażone w radar Longbow’y miały być przewodnikami dla innych maszyn. O ile w Iraku Apacze mogły działać bez wsparcia maszyn wskazujących, to poszukiwanie celów w gęsto zalesionych górach było praktycznie niemożliwe.

Komisja wytknęła także bardzo niski poziom gotowości śmigłowców. Helikoptery, choć zdatne do lotu, prezentowały zerową wartość bojową z powodu niesprawnych systemów kierowania ogniem. „Task Force Hawk” próbował uzupełnić utracone maszyny, lecz w Niemczech nie było dwóch w pełni sprawnych Apaczów!

Wojskowi próbowali zatrzeć złe wrażenie sukcesami innych jednostek – często wycofanie śmigłowców szturmowych przedstawiali jako „planowane”. Zeznający przed komisją gen. Henry Shelton powiedział: „spodziewane korzyści z zaangażowania Apachy przeciwko rozproszonym siłom jugosłowiańskim w bardzo niebezpiecznym środowisku, nie równoważyły ryzyka dla pilotów”. Kubeł zimnej wody odniósł jednak skutek i program wdrażania AH-64D nabrał rozmachu. Przywrócono do łask OH-58 i całkowicie zmieniono system szkolenia załóg.

 

Na kilka uwaga zasługuje naziemna część „Task Force Hawk”. Mimo bardzo trudnych warunków, lądowy komponent oddziału osiągnął pełną zdolność bojową i dzięki ogromnemu wysiłkowi załóg i obsługi wyrzutnie MLRS, czołgi i bwp były praktycznie przez cały czas trwania operacji w 100% sprawne! Generał Hendrix wielokrotnie zgłaszał gotowość do wykonania rajdu na teren Kosowa. Twierdził, że gdyby zapewniono mu dostateczną ilość paliwa to w 10 dni znalazłby się w Belgradzie. Niewątpliwym sukcesem było także skryte rozmieszczenie przy granicy radarów artyleryjskich, Serbowie szybko przekonali się, że wystrzelenie pocisku kalibru większego niż 60 mm kończy się zniszczeniem pozycji ogniowej. Jedyny sukces, jaki odnotowali lotnicy to udział śmigłowców transportowych w niesieniu pomocy humanitarnej.

 

W skali strategicznej, umieszczenie w Albanii tak silnego kontyngentu było ogromnym sukcesem. Serbowie uznali to jako przygotowanie do lądowej inwazji. W rzeczywistości taka nigdy nie była planowana.

 

Operacja „Allied Force” zakończyła się 20 czerwca. Siły serbskie wycofały się z Kosowa i był to też początek końca rządów Slobodana Milosevica. „Task Force Hawk” rozwiązano 24 czerwca.

 

Według serbskiej propagandy, amerykanie stracili 16 Apaczów: 2 zostały zestrzelone, jeden uszkodzony i zmuszony do lądowania w Kosowie, 11 zniszczonych w lotniczym ataku na lotnisko pod Tiraną, a 2 stracone w wypadkach.