Ostatni lot majora Hammesa - niezwykłego pilotaAutor:Bartłomiej Poniewierski w dniu:2012-11-22 19:11:03

 

Karl Hammes urodził się 25 marca 1896 r. w Zell. W sierpniu 1914 r. zgłosił się na ochotnika do wojska, trafił do 9 Pułku Artylerii. Pod koniec 1916 r. na własną prośbę został przeniesiony do lotnictwa. Początkowo latał na samolocie rozpoznawczym Rumpler C.IV. W czasie tej służby został odznaczonym min. Krzyżem Żelaznym I Klasy. Szybko zapracował na opinię świetnego lotnika. W sierpniu 1917 r. ukończył szkołę pilotów myśliwskich i otrzymał przydział do Jagdstaffel 35. Pilotował samoloty Roland D.II, Albatros D.III i D.V.

Tuż po przybyciu do nowej jednostki, 31 sierpnia i 1 lipca 1917 r., zestrzelił dwa francuskie Spady VII. 3 września strącił angielski samolot Sopwith Triplane. 9 września w starciu z przeważającymi siłami zestrzelił Camela, sam jednak został zmuszony do awaryjnego lądowania ciężko uszkodzoną maszyną. Odniesione rany uniemożliwiły mu powrót do walki. Po zakończeniu wojny został...śpiewakiem operowym. Talent pozwolił mu na koncertowanie na największych scenach operowych świata. W Niemczech był osobą powszechnie znaną.

Karl Hammes (foto. archiwum)

 

Za namową Goeringa, 10 czerwca 1937 r. Hammes ponownie wstąpił do wojska. Po ukończeniu szkolenia objął stanowisko dowódcy I Staffel I./ZG 1 wchodzącego w skład 1 Pułku Niszczycielskiego 1 Floty Powietrznej Luftwaffe. W jednostce potwierdził opinię świetnego lotnika, okazał się też bardzo energicznym dowódcą cieszącym się ogromnym szacunkiem podwładnych. By w pełni wykorzystać umiejętności dowództwo próbowało wielokrotnie awansować i przesunąć lotnika do pracy w pionie szkoleniowym jednak Hammes bez wahania wykorzystywał znajomość z Goeringiem i w chwili wybuchu wojny z Polską był pilotem w pierwszoliniowej I Zerstorergeschwander 1.

 

6 września 1939 r. mjr Hammes prowadził grupę 6 Me 110 stanowiącą osłonę Stukasów atakujących Warszawę. Messerschmity lecące na wysokości 1200 m. zostały zaatakowane z przewagi wysokości przez 3 PZL P.11c z 111 EM Brygady Pościgowej. Atakiem dowodził ppor. Wiktor Strzembosz, skrzydłowymi byli ppor. Janusz Maciński i st. sierż. Jan Kołcon. Polskie myśliwce wchodził w skład III/1 Dyonu z lotniska w Zaborowie.

 

Oto jak Strzembosz relacjonował walkę:

"Klucz mój składający się z 3 maszyn spotkał 6 samolotowy klucz niemiecki lecący na pelengu. Postanowiłem wykorzystać przewagę wysokości i zaatakować lecących spokojnie „szakali powietrznych”. Wleciałem między nieprzyjaciela, otwierając ogień do dowódcy. Wywiązała się walka, w której moja „osa” mimo mniejszej szybkości była o wiele zwrotniejsza, mogłem więc spokojnie wejść Me 110 na ogon. Mój ogień był dość skuteczny, ponieważ widziałem cały kadłub i płaty w ognikach. Najlepszym dowodem była chęć oderwania się nieprzyjaciela. Niemiec dodał gazu, jednak moja „osa” nie dała za wygraną. Me widząc, że w ten sposób nie ucieknie, wyciął mi zakręt przed nosem a ja znowu za nim, spluwając ogniem. W tym czasie znalazłem się znowu w ogonie, obejrzałem się; w tyle wisiał jak jastrząb drugi Me 110. Wykonałem ostry zakręt, by uciec przed napastnikiem i znowu za swoją ofiarą. W ten sposób walcząc zeszliśmy do 100 m. Zauważyłem, że mój nieprzyjaciel leci o wiele wolniej niż początkowo i zbyt prosto. Postanowiłem podejść jeszcze bliżej. Atak wykonałem z tyłu z góry i doszedłem do 50 m. Ogień skończyłem na odległości 30 m. Atak był skuteczny, bo mój przeciwnik stracił panowanie nad maszyną i zwalił się na prawy płat, zarywając prawym silnikiem w ziemię. Zobaczyłem tuman kurzu, po opadnięciu widziałem jak ludzie wyciągali strzelca, którego później przywieziono na lotnisko."

Mjr. Karl Hammes zginął na miejscu. Prawdopodobną przyczyną śmierci były postrzały otrzymane w tułów i głowę.

 

 

/Opis walki zaczerpnięto z książki „Polskie lotnictwo myśliwskie w boju wrześniowym”, J.Cynk, Gdańsk 2000./

 

 

Zdjęcia przedstawiają zniszczonego Me 110 (foto. archiwum)

 

Drugim członkiem załogi okazał się Ofw. (starszy sierżant) Walter Steffens. Został poważnie ranny i trafił do niewoli, po pobycie w jednym z warszawskich szpitali szybko doszedł do zdrowia. Po zakończeniu kampanii powrócił do Niemiec. Z jego zeznań wynikało, że niemiecka formacja została całkowicie zaskoczona. Nie prowadził ognia gdyż już po pierwszym ataku jego kaem został zniszczony. Me próbujący ściągnąć z ogona swojego dowódcy polskiego myśliwca prawdopodobnie nie wytrzymał tempa nadanego walce przez Hammesa i Strzembosza i dość szybko „odpadł”. Tuż przed zderzeniem z ziemią Steffens zobaczył osuwającego się na kokpit pilota i próbował skoku ze spadochronem lecz czasu starczyło tylko na odrzucenie owiewki. Messerschmitt Bf 110C 2N+IH rozbił się na północnym skraju wsi Wojcieszyn 18 kilometrów na zachód od Warszawy. Maciński i Kołcon nie zanotowali w starciu sukcesu, Niemcy wykorzystując przewagę szybkości wycofali się z walki.

 

Na pierwszym planie mogiła majora Hammesa (foto. archiwum)

 

Dnia 17 września Strzembosz wraz Brygadą Pościgową przekroczył rumuńską granicę. Przedostał się do Francji gdzie walczył w dywizjonie GC II/7. Od grudnia 1940 r. w składzie 303 Dywizjonu Myśliwskiego. Poległ 8 lipca 1941 r. Pilotowanego przez niego Spitfajera IIB  zestrzelono niedaleko La Motte we Francji. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

 

Karl Hammes śpiewał „miękkim barytonem”. Do czasów współczesnych zachowały się nieliczne nagrania.

 

 

Link do materiału filmowego:

http://www.youtube.com/watch?v=7dadyEYwC3s