Od Team Apache... do Breitling Jet TeamAutor:Jolanta Janczyk w dniu:2013-05-12 17:42:49

 

Historia Breitling Jet Team nierozerwalnie łączy się z osobą Jacques'a Bothelin – człowieka, który mimo wielu przeciwności losu z godną podziwu determinacją realizuje swe marzenia. Zaczęła się w 1981 roku na Paris Air Show, kiedy Bothelin nawiązał kontakt z SIAI-Marchetti w celu wynajęcia trzech samolotów SF-260. Wraz z dwoma przyjaciółmi, byłymi pilotami Francuskich Sił Powietrznych, należącymi do EVAA (Equipe de Voltige de l’Armée de l’Air) utworzył pierwszy we Francji cywilny zespół akrobacyjny – Team Apache... Po kilku miesiącach udało się pozyskać Martini jako sponsora, a zespół zmienił nazwę na Patrouille Martini. W tym samym czasie Bothelin stworzył Apache Aviation Company z siedzibą w Dijon-Darois, stanowiącą zaplecze techniczne i operacyjne dla pełnoetatowego zespołu akrobacyjnego, która od 2003 roku współpracuje z Siłami Powietrznymi, nie tylko Francji, zajmując się szkoleniem lotniczym  – program CATS (Combat Air Training Suport).


Z historii podniebnych akrobatów
 
Latem 1982 roku miała miejsce pierwsza publiczna prezentacja umiejętności grupy na airshow w Darois, gdzie pokazała ona słynną „Apache Roll”, która stała się wizytówką zespołu, i jest nią do dnia dzisiejszego. Przez pięć lat grupa latała i odnosiła sukcesy samolotami SF-260 na pokazach we Francji, jak i poza jej granicami. W 1988 roku zespół zmienił samoloty na szwajcarskie Pilatusy PC-7. Wszystko układało się po myśli zespołu do czasu katastrofy trzech z dziesięciu samolotów Aermacchi MB-339 włoskiej grupy Frecce Tricolori, które zderzyły się ze sobą w powietrzu, po czym jeden spadł na publiczność podczas pokazów w Ramstein (28.08.1988r.) w amerykańskiej bazie w Niemczech. Zginęło wówczas 70 osób, wiele innych zostało rannych. Po tej tragedii wszystkie pokazy na terenie Francji i Niemiec zostały odwołane. W tym samym czasie we Francji weszła w życie ustawa zakazująca reklamy alkoholi, w związku z tym Martini przestało sponsorować grupę, która to zmuszona została walczyć o przetrwanie samodzielnie. W 1990 roku udało jej się znaleźć kolejnego sponsora – prywatną agencję pośrednictwa pracy Ecco, co skutkuje także zmianą nazwy na Patrouille Ecco. Zespół powiększył się o cztery samoloty PC-7. W kolejnych latach dał kilkadziesiąt pokazów w Europie, na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Gdziekolwiek pokazała się Patrouille Ecco natychmiast stawała się ulubieńcem publiczności. Grupa odniosła szereg sukcesów, m.in. zdobyła „Shell Trophy” na Biggin Hill Air Fair w 1992, 1994, 1995 oraz 1996 roku.
W 1997 roku firma Ecco połączyła się ze szwajcarską Firmą Adia (powstało Adecco). Fuzja obu firm pociągnęła za sobą również kolejną zmianę nazwy zespołu na Patroiulle Adecco, a także nowe malowania samolotów. W czerwcu w wyniku wypadku zespół stracił jeden z samolotów, na szczęście pilot z katastrofy uszedł z życiem. Do grupy dołączył Philippe Laloix, który po zakończeniu swojej kariery wojskowej we Francuskich Siłach Powietrznych, również w formacji Patrouille de France, nie zrezygnował z latania akrobacyjnego. W następnym roku zespół po raz kolejny stracił sponsora, jednak Jacques Bothelin i Philippe Laloix nie poddali się, kontynuuowali latanie na pokazach dwoma PC-7 jako „Les Apaches” (Apache Aviation Team), wygrywając prestiżowe nagrody, a pełnymi gracji i elegancji pokazami zdobywali sympatię publiczności.
Pod koniec 2001 roku algierska firma Khalifa zaoferowała zespołowi sponsoring. Bothelin uznał, że powinien diametralnie zmienić wizerunek zespołu, sprzedał samoloty PC-7 i zastąpił je dwoma Albatrosami L-39. W marcu 2002 roku oficjalnie powstał Khalifa Jet Team, który już w maju rozpoczął publiczne pokazy, by latem powiększyć się o dwa kolejne samoloty, i niemal natychmiast odniósł spektakularne sukcesy pojawiając się na 43 imprezach w sześciu krajach Europy. Do zespołu doszło trzech pilotów, a Philippe Laloixe początkowo zajmujący się nauką nowych pilotów i czuwaniem z ziemi nad ich bezpieczeństwem, sam zaczął latać.
W maju 2003 roku firma Khalifa, a właściwie należące do niej linie Khalifa Airlines miały poważne problemy finansowe i pomimo sukcesów grupy nie były w stanie dalej jej wspierać. W kolejnym roku sponsorem grupy została szwajcarska firma Breitling produkująca ekskluzywne zegarki i chronografy, a grupa przyjęła nazwę Breitling Jet Team. Jego wytworny i elegancki balet na niebie został nagrodzony w 2004 roku prestiżowym „Lockheed Trophy” na Air Tattoo w Wielkiej Brytanii. Rok później grupa prezentowała się już w liczbie 5 samolotów, a w 2007 roku została powiększona do siedmiu odrzutowców.

Od lewej od góry: Patrick Marchand, Philippe Laloix, Jacques Bothelin, Francois Ponsot.
Dół od lewej: Bernard Charbonnel, Christophe Deketelaere, Frederic Schwebel.
 
 
Zespół dziś
 
Aktualnie w skład zespołu wchodzi: Jacques Bothelin, Philippe Laloix, Bernard Charbonnel, Christophe Deketelaere, Patrick Marchand, Francois Ponsot oraz Frederic Schwebel. Wszyscy członkowie grupy, oprócz lidera, są doświadczonymi byłymi pilotami wojskowymi, którzy swe szlify zdobywali we Francuskich Siłach Powietrznych na takich samolotach, jak: Alpha Jet, SEPECAT Jaguar, Mirage F1, Mirage 2000, Rafale, stąd też często nazywa ich się cywilnym Patrouille de France. 
Breitling Jet Team w sezonie daje około 50 pokazów w Europie i na Bliskim Wschodzie przede wszystkim podczas prestiżowych imprez lotniczych, jak również imprez sportowych – wyścigów Formuły 1 oraz Red Bull Air Race. Pokaz trwa 18-20 minut, a w jego skład wchodzą efektowne mijanki, pilotaż indywidualny, jak i latanie w formacji, gdzie odległości pomiędzy poszczególnymi samolotami wynoszą około 2,5 metra.
 

 

Jacques Bothelin - urodził się w 1954 roku w Dijon, w miejscu, gdzie rok wcześniej powstał zespół akrobacyjny Francuskich Sił Powietrznych „Patrouille de France”. Jako dziecko często widział zespół podczas lotów szkoleniowych nad swoim domem, gdzie również „lotnictwo” było codziennością, ponieważ jego ojciec był oficerem Francuskich Sił Powietrznych, w związku z czym rodzina regularnie zmieniała miejsce zamieszkania, w zależności od miejsca jego pracy.
Bothelin rozpoczął swoją życiową przygodę z lataniem od kursu szybowcowego (jak sam wspomina, była to najtańsza droga posmakowania ‘namiastki’ latania) odbytego w okolicach Nancy w 1971 roku. Licencje samolotową zdobył mając 17 lat w Bordeaux, od samego początku marząc o lataniu akrobacyjnym. Imał się różnych zajęć, by sfinansować swoje szkolenie akrobacyjne, które rozpoczął na Zlinie 526 w Belvès i Til Châtel. Po jego ukończeniu zaczął regularnie brać udział w zawodach akrobacyjnych latając na samolocie CAP 10.
Od 1974 roku zawsze plasował się w pierwszej trójce „Coupe Mudry", a po raz pierwszy na podium stanął w 1980 roku. Pod koniec lat 70. był pilotem demonstracyjnym w Aerospatiale, francuskim konsorcjum lotniczym produkującym śmigłowce i samoloty cywilne oraz wojskowe, a także systemy rakietowe i elektroniczne kontynuując przy tym udział w zawodach akrobacji samolotowej.

Rozmowa z Jacques Bothelin – liderem Breitling Jet Team.

* Zakończył się sezon pokazów w Europie. Jaki on był dla Breitling Jet Team i czego możemy oczekiwać w przyszłym roku?
 
Rok 2010 był dla nas dobrym rokiem. Mamy nowe malowanie i flary w części finałowej naszego pokazu. W przyszłym roku chcielibyśmy bardziej skoncentrować się na pokazach na Bliskim Wschodzie, mam nadzieję, że uda nam się pokazać aż w 12 krajach.
 
* Spędził Pan ponad 10 000 godzin w powietrzu, to ponad rok i niemal dwa miesiące… Czy po tak długim czasie spędzonym w przestworzach pamięta Pan swój pierwszy lot?
 
Tak, pamiętam, mimo, że miałem wtedy tylko osiem lat. Fakt znalezienia się w powietrzu był dla mnie rzeczą zupełnie naturalną, jak i to, że w przyszłości chcę latać i zostanę pilotem. Niestety krótkowzroczność przeszkodziła mi w karierze wojskowej i lataniu myśliwcami, więc z konieczności pozostała trudniejsza droga – latanie w aeroklubie, branie udziału w zawodach akrobacji samolotowej. Im więcej latałem, tym chciałem jeszcze więcej latać akrobacyjnie, również na pokazach, dlatego musiałem znaleźć sposób, by się realizować – stąd właśnie pomysł na stworzenie zespołu akrobacyjnego.
 
* Jest Pan jedynym pilotem w zespole, który nie ma doświadczenia w lotnictwie wojskowym, a posiada ogromne doświadczenie w lataniu akrobacyjnym, czy miał Pan trudności po zmianie samolotu turbośmigłowego na odrzutowy L-39?
 
Przejście na odrzutowy samolot L-39 w 2002 roku nie różniło się zbytnio od tego, co robiłem wcześniej przez 15 lat latając samolotem Pilatus PC7, który służy również do szkolenia wojskowego, mimo, że ma napęd turbośmigłowy. Akrobacje i odrzutowe lotnictwo wojskowe są podobne. Trzeba być niezwykle precyzyjnym w tym, co się robi w trójwymiarowej przestrzeni. Dopiero praca w zespole to wyzwanie, zmiana sposobu myślenia na zespołowy, gdyż nie ma tu miejsca na indywidualizm. 
 
* Oglądając Wasze pokazy widzimy perfekcję, precyzję, dwu i pół metrowe odległości pomiędzy samolotami. Mam świadomość, że życie każdego z Was zależy od pozostałych członków zespołu, to absolutne zaufanie, a jak to wygląda z pozycji lidera?
 
Jako lider jestem prowadzącym, to ja nadaję rytm pokazowi, decyduję o wysokości. Na mnie spoczywa odpowiedzialność za jakość poszczególnych figur, symetrię formacji, manewrów, jak i bezpieczeństwo podczas naszych występów. Jestem duszą zespołu… i lubię to, co robię.
 
* Plany, marzenia zespołu na przyszłość?
 
Rzeczywistość zabiera moje marzenia poza ambitne oczekiwania. Plan na przyszłość opiera się przede wszystkim na tym, by pozwolić rzeczom dziać się, czerpać z tego przyjemność, korzystać z szans jakie mamy, by robić to, co robimy.
 
* A marzenia człowieka, który stworzył Breitling Jet Team?
 
Być wystarczająco młodym by żyć jak najdłużej życiem, którym żyję.
 
Tego również Panu życzę. Dziękuje za rozmowę.

 

Rozmawiała i materiał przygotowała Jolanta Janczyk
Zdjęcia: archiwum grupy Breitling Jet Team
Źródło: www.samoloty.pl