Air Show Radom 2013 - miód z dziegciemAutor:Grzegorz Rola w dniu:2013-09-02 19:52:07

Byłem na wszystkich edycjach Air Show w Radomiu. Jako widz i jako uczestnik. Największa impreza lotnicza w Polsce to obowiązkowy punkt co dwa lata w programie lotniczego spottera hobbysty. Zapowiedzi płynące od organizatorów były huczne, włącznie z tym, że zobaczymy na 100% Rosjan i ich zespół pokazowy Russkije Witjazi! Amerykanie bez dwóch zdań "podeślą pokazowy zestaw A-10 plus F-16" na stojankę, może coś zaprezentują w powietrzu jak zostaną ładnie poproszeni. Jednym słowem mój smaczek na AS Radom 2013 był wielki. Życie jednak zweryfikowało plany bardzo brutalnie. Amerykanie wycofali się z pokazów lotniczych w ogóle, Rosjanie... ech... tylko się napaliłem. Nie ja pierwszy i nie ostatni. Wraca do mnie cały czas podstawowe pytanie - dlaczego tak się dzieje przy okazji każdej edycji AS Radom?
Z dystansem podchodziłem do zapowiedzi wizyty ukraińskich Su-27 i rumuńskiego MiG-21. Lepiej się przecież nie rozczarować. Całe szczęście nie rozczarowałem się. Oba zaprezentowane samoloty (na piątkowym treningu wystąpiła wersja jednomiejscowa ukraińskiego Su-27 nr  "39") ugasiły moje żale do tych wszystkich, którzy byli odpowiedzialni za listę uczestników podczas AS Radom 2013.

 

Na niebie i ziemi zaprezentowalo się ponad 200 maszyn. Część wojskową pokazów otwierali tradycyjnie skoczkowie z flagami, a po nich następowała defilada lotnicza, w której jako ostatni nad lotniskiem miał się zaprezentować (tylko w sobotę) samolot dozoru radiolokacyjnego dalekiego zasięgu – natowski E-3 AWACS. Niestety popsuł się... Zostało jeszcze 16 sztuk stacjonujących w Europie zdatnych do lotu, ale z tych również żaden się nie pojawił. Chyba nasze dowództwo nie ma takiej siły przebicia, a może i ma tylko ULC by się nie zgodził.

 

 

Wystawa statyczna za każdym razem jest znakomitą okazją do obejrzenia z bliska maszyn zazwyczaj niedostepnych dla szerokiej publiczności. Bezpośredni kontakt z pilotami i technikami z całego świata oraz możliwość fotografowania maszyn rozbudza wyobraźnię u dzieciaków. Każdy z zaproszonych gości posiadał swój namiot, w którym można było zaopatrzyć się po dosyć rozsądnych, jak na polskie warunki, cenach w okolicznościowe koszulki, napy, patch`e itp.

 

Ten kto był na terenie tegorocznych pokazów na pewno zauważył kilka rzeczy, które organizatorzy powinni zmienić, a co najmniej uniknąć przy organizacji kolejnego airshow.

Statystyczna polska rodzina w wariancie 2+2, która potraktowała wizytę w Radomiu jako świetną okazję do spędzenia wolnego czasu pierwszy zonk otrzymała już na wejściu płacąc za bilety 140 zł przy założeniu, że dzieci są niepełnoletnie. W przeciwnym razie koszty wzrastają o 20 zł. Owa statystyczna rodzina nie czyta także internetowych for i nie ma pojęcia o tym, że nie wolno wnosić więcej niż 200 ml napojów na głowę. Zaopatrzyli się chwilę wcześniej w napoje w pobliskim "blaszaku". I co? Wszystkio trzeba było oddać. Subiektywnie pisząc - jeśli tak bardzo organizatorom zależało na kasie, to niech bilety kosztują 45 zł od osoby i niech każdy wniesie sobie własne napoje. Jacek Waszczuk (stowarzyszeniowy kolega) nie mógł nadziwić się widokiem ekip, które co chwilę wynosiły pełne worki zarekwirowanych na bramce napojów. O kolejce przy wejściu już nie chciał mówić... Większą chyba widziano tylko raz, kiedy Putin chciał zobaczyć sprzęt na MAKS bez tłoku i otwarcie bram opóźniono o 3 godziny. Wracając do tej statystycznej rodziny... Następnym razem chyba dokładnie rozważą rodzinny wypad na pokazy za taką cenę. A nie dodałem do tego jeszcze cen za hot-dogi, kiełbaski, frytki, watę cukrową, jakiegoś balonika, chiński helikopterek itp. Celowo nie poruszam tematu trzeźwości wchodzących i zamieszania z parkingami, bo to zasługuje na oddzielny artykuł.
Ktoś mi odpowie, że wszystko kosztuje. Zgoda! Ale od czego są szumnie nazywani strategiczni sponsorzy? Od płacenia za lotniczą "wahę"? Darujmy sobie. Dla przykładu... W tym roku w Zeltweg odbyła się kolejna edycja AIRPOWER. Bylo 300 tys. ludzi w dwa dni. Wszyscy wchodzili za darmo i wnosili własne napoje w dowolnych ilościach! Względy bezpieczeństwa czy kasa? Odpowiedzcie sobie sami drodzy czytelnicy.

Są też pozytywy! Poza uczestnikami prezentującymi się w powietrzu i na wystawie statycznej uwagę należy zwócić na premierę platformy dla fotografów i mediów. Podziękowania dla wojskowych, którzy dali "zielone światło" oraz Sławka Krajniewskiego, który tematem zajął sie od początku do końca. To, że udało się to załatwić sprawia, że wykonany został krok do przodu w kierunku profesjonalizacji multimedialnej airshow. Szkoda, że pod słońce, ale za dwa lata powinno być już tylko lepiej!
 

 

Organizatorami Międzynarodowych Pokazów Lotniczych AIR SHOW-2013 byli: Siły Powietrzne, Miasto Radom, Aeroklub Polski, Port Lotniczy Radom i Wojskowe Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne SWAT.
Sponsorem strategicznym AIR SHOW-2013 była firma PZL Świdnik. Sponsorami głównymi Airbus Military PZL EADS Warszawa Okęcie, Eurocopter, PZL Mielec i Kompania Piwowarska. Sponsorami są BAE Systems, Lockheed Martin, Eurofighter Typhoon i The Flying Bulls.

 

 

Air Show Radom 2013 - miód z dziegciem? Tak. Liczymy jednak na to, że organizatorzy kolejnych edycji airshow w Polsce wyciągną wnioski płynące od tych, dla których ta impreza jest organizowana.

 

źródło: www.airradom.pl; www.airshow.sp.mil.pl