X Małopolski Piknik LotniczyAutor:Jolanta Janczyk w dniu:2014-07-07 11:49:32
Jubileuszowy X Małopolski Piknik Lotniczy przeszedł do historii. Podczas dwudniowej imprezy, która odbyła się w dniach 28-29 czerwca 2014 roku w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, na byłym lotnisku wojskowym Rakowice-Czyżyny można było zobaczyć ponad sto statków powietrznych, a wśród nich samoloty historyczne, jak i współczesne, cywilne i wojskowe. W tym właśnie miejscu pięćdziesiąt lat temu zorganizowano pierwszą wystawę lotniczą, która dała początek dzisiejszemu muzeum. 
W sobotę i w niedzielę piknik rozpoczął się o godz. 10.00 tradycyjnie od skoków spadochronowych. Pokazy w powietrzu, jak i na ziemi, trwały nieprzerwanie ponad dziesięć godzin. W niedzielę z powodu pogarszających się warunków atmosferycznych zostały skrócone o godzinę. Pierwszy dzień imprezy zakończył około godz. 19.00 znakomity pokaz solo wielokrotnego mistrza świata w akrobacji samolotowej unlimited Jurgisa Kairysa. Nie zabrakło słynnej „kobry” w wykonaniu Litwina oraz efektownych korkociągów, pętli i beczek. Cały piknik w niedzielę wieczorem zakończył świetnym pokazem solo lider grypy akrobacyjnej „Żelazny” Wojciech Krupa.

Niekwestionowaną „gwiazdą” tegorocznego pikniku był legendarny, brytyjski myśliwiec Supermarine Spitfire LF Mk XVIE, który przyleciał do Polski za sprawą kapitana Jacka Mainki. Kilka dni wcześniej, w hangarze dęblińskiego Muzeum Sił Powietrznych, samolot otrzymał oznaczenia ZF-U z 308 Dywizjonu Krakowskiego. Takie same znaki nosił myśliwiec, którym w czasie II wojny światowej latał polski pilot kapitan Jerzy Główczewski, autor wspomnień „Wojak z przypadku”. Podczas swojej służby wykonał on około stu lotów bojowych na tym samolocie, zestrzeliwując jeden hitlerowski Fw 190. W piątek, 27 czerwca b.r. w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie we współpracy z Fundacją Historyczną Lotnictwa Polskiego odbyło się spotkanie z udziałem Jerzego Główczewskiego, podczas którego weteran zasiadł w kabinie legendarnej maszyny. Poświęcone było przede wszystkim samolotowi Spitfire i jego „polskiej” historii. Także tego samego dnia myśliwiec latał w formacji z zespołem akrobacyjnym Polskich Sił Powietrznych „Orlik”.

W Krakowie podczas pierwszego pokazu w niedzielę za sterami Spitfire’a zasiadł kapitan Jacek Mainka. Pozostałe loty wykonał właściciel maszyny - Stephen Stead. Niespodzianką dla publiczności był przelot Spitfire’a z najnowocześniejszym samolotem akrobacyjnym XA-41. Za jego sterami zasiada Artur Kielak, obecnie najlepszy w Polsce pilot akrobacyjny i tegoroczny vice-mistrz Wielkiej Brytanii w kategorii unlimited. Nie po raz pierwszy XA-41 pojawił się nad krakowskim muzeum w towarzystwie zabytkowej maszyny. Rok temu samolot ten latał z cywilną Iskrą, należącą do Fundacji Legendy Lotnictwa. 

Podczas pikniku publiczność mogła podziwiać akrobacje w wykonaniu najlepszych polskich akrobatów: Wojciecha Krupę na samolocie Extra-330 prezentującego efektowny pokaz swojego akrobacyjnego kunsztu, a także wielokrotnego Mistrza Polski w akrobacji samolotowej Roberta Kowalika na samolocie Extra-300, który zachwycał niezwykłą precyzją wykonywanych figur, oraz wspomnianego wcześniej Artura Kielaka, który zaprezentował oryginalną i dynamiczną wiązankę freestylową. W pokazie indywidualnym wystąpił również wielokrotny Mistrz Świata w akrobacji szybowcowej unlimited Jerzy Makula za sterami MDM Solo Fox. 
 

 

                                     Robert Kowalik                          Wojciech Krupa
                                     Jurgis Kairys                               Artur Kielak

Oprócz współczesnych samolotów w powietrzu zaprezentowały się także samoloty historyczne, m.in. ultralekki samolot sportowy Let-Mont Tulak, szkolno-treningowy TS-8 Bies należący do Fundacji Zabytki Polskiego Nieba; dwupłatowy, dwumiejscowy samolot szkolno-treningowy Boeing Sterman, który używany był przez siły powietrzne Stanów Zjednoczonych i marynarkę wojenną w latach 30. i 40. XX wieku, aż do zakończenia II wojny światowej oraz replika RWD-5 – samolotu, na którym w 1933 roku Stanisław Skarżyński pokonał Ocean Atlantycki. W pokazie dynamicznym zobaczyliśmy również dwa eksponaty należące do Muzeum, nadal pozostające w stanie lotnym: samolot szkolno-treningowy Jak-18 oraz An-2 zwany „Wiedeńczykiem” pilotowany przez Zbigniewa Chłopeckiego. Na tej samej maszynie w kwietniu 1982 roku załoga polskich lotników podjęła udaną próbę ucieczki do Europy zachodniej. Właśnie z An-2 wykonywali skoki spadochronowe skoczkowie z sekcji WKS „Wawel” Kraków.  Wiele emocji wśród publiczności wzbudził pokaz połyskującego w promieniach słońca samolotu Luscombe Silvaire Phantom II pilotowany przez Jacka Osińskiego. 
W oba dni nad krakowskim muzeum można było podziwiać świetną grupę „Aerobatic Yakkers”, wykonującą akrobacje na samolotach Jak-52TW w barwach przedwojennego lotnictwa wojskowego Rumunii wraz z Jurgisem Kairysem na samolocie Su-26. 

 
Podczas imprezy w powietrzu zobaczyliśmy zespół akrobacyjny Polskich Sił Powietrznych „Biało-Czerwone Iskry” oraz przelot samolotu CASA C-295 z 8. Bazy Lotnictwa Transportowego w Krakowie. Były także śmigłowce: PZL Kania Sekcji Lotnictwa KW Policji w Krakowie oraz Mil Mi-8RL 3. Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Kraków-Balice.
Na wystawie statycznej, oprócz eksponatów muzealnych znalazły się współczesne statki powietrzne. Wśród nich m.in. Zlin 142, Zlin 242, 3Xtrim, Phantom II, Zodiac XL, CTSW, Virus, 3Xtrim, EV-97 Eurostar, Aeroprakt A-20 i 22, Remos G3, WT-9 Dynamic, Allegro 2000, TL 2000 Sting Carbon, Skyleader 600, Socata Rallye oraz śmigłowiec Enstrom 280FX Shark. 

Niestety nie obyło się bez drobnych incydentów. W sobotę samolot TS-8 Bies po lądowaniu wyjechał z pasa i uderzył lewym skrzydłem w drzewo, co uniemożliwiło mu dalsze loty. W niedzielę Zlin musiał przerwać start po uderzeniu silnego wiatru bocznego. W tym przypadku skończyło się na chwili grozy oglądających, a samolot zatrzymał się na trawie przy końcówce pasa 110.
 

 

 

 

 

 

 

 

          Górka spotterska fot. Jolanta Janczyk                                                                    fot. Jacek Waszczuk

W tym roku dla fotografów i dziennikarzy przygotowano „górkę spotterską” znajdującą się na końcu pasa od strony zachodniej - podejście z kierunku 110. Jednak ku naszemu rozczarowaniu miejsce to, przygotowane specjalnie dla nas, wcale nie zapewniało dobrych kadrów podczas startów i lądowań. Nie dość, że rośnie tam duże drzewo zasłaniające połowę pasa, to tuż przy jego progu postawiono dwie cysterny z paliwem. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku organizatorzy uwzględnią nasze uwagi i nieco inaczej zaplanują rozmieszczenie m.in. cystern.

Na tegorocznym pikniku wszyscy uczestnicy pokazów dynamicznych latali o wiele wyżej, niż zazwyczaj, co niezwykle cieszy prawdziwych miłośników lotnictwa. Na prestiżowych imprezach, takich jak RIAT, czy podczas targów berlińskich, czy paryskich nikogo nie dziwi fakt, że samoloty latają daleko, i wysoko, a względy bezpieczeństwa stawia się na pierwszym miejscu. Mamy nadzieję, że polska publiczność szybko przyzwyczai się do tych europejskich standardów. Biorąc pod uwagę całokształt - bogactwo prezentowanych samolotów w pokazach dynamicznych oraz statycznych, perfekcyjną organizację, parkingi, zaplecze socjalne, medyczne, pracę służb porządkowych, itp. tegoroczny jubileuszowy X Małopolski Piknik Lotniczy należy zaliczyć do bardzo udanych.

Tekst: Jolanta Janczyk
Zdjęcia: Marcin Szpak, Jacek Waszczuk