Oleśnica odrodzonaAutor:Jacek Waszczuk w dniu:2013-07-13 23:57:16
 

Lotnisko w Oleśnicy współcześnie nie wzbudza wielu lotniczych skojarzeń. Dla większości jest to zapomniane miejsce, z którym nie do końca wiadomo co zrobić. Ale nie zawsze tak było, podczas II WŚ to działające lotnisko wojskowe. Wiosną 1945 roku, gdy  zbliżał się front, tuż przed wkroczeniem Rosjan wysadzono w powietrze 20 samolotów, których nie udało się ewakuować. Po przejściu frontu błyskawicznie przebazowano tu rosyjski 268 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. Piloci latali nad oblężoną twierdzę Breslau by uniemożliwić komunikację lotniczą walczącego garnizonu z metropolią.

W 1955 roku w poniemieckich koszarach utworzono Techniczną Oficerską Szkołę Wojsk Lotniczych /TOSWL/, która przejęła znajdujące się obok lotnisko. Przez lata istnienia szkoła kilkukrotnie zmieniała nazwę i przechodziła liczne transformacje. Między innymi w 1970 roku przekształcono TOSWL w Centralny Ośrodek Szkolenia Specjalistów Technicznych Wojsk Lotniczych. Wtedy ośrodek ten stał się jedyną w kraju szkołą kształcącą specjalistów do obsługi samolotów naddźwiękowych, a od 1986 roku także jedyną szkołą szkolącą wojskowych mechaników śmigłowców.

W tym momencie należałoby cofnąć się nieco w czasie. W 1982 roku, gdy trwał jeszcze stan wojenny, zmiany z wolna zachodzące w naszym kraju umożliwiły zorganizowanie pierwszego zlotu konstrukcji amatorskich. Inicjatywa o tyle ciekawa, ponieważ latanie na własnych skrzydłach w żaden sposób nie współgrało z obostrzeniami stanu wojennego. W lipcu 1983 roku zniesiono stan wojenny, a miesiąc później na lotnisku "Lublinek" zorganizowano drugi zlot konstruktorów amatorów. Określenie "zlot" brzmiało dość szumnie biorąc pod uwagę, iż praktycznie żaden samolot nie przyleciał na lotnisko o własnych siłach. Zwłaszcza, gdy porówna się analogiczne zloty w Oshkosh (USA), gdzie zlatują się na tygodniową imprezę tysiące maszyn lub największy europejski zlot w Tannheim w Niemczech. W następnym roku imprezę zorganizowano w Lesznie. Przełomem była polowa lat osiemdziesiątych XX wieku, wtedy to zlot zorganizowano we Wrocławiu i coroczna impreza na dłużej zagościła na Dolnym Śląsku.

W 1989 roku ósmy zlot zorganizowany był na terenie poligonu Wyższej Szkoły Oficerskiej im Tadeusz Kościuszki. Poligon usytuowany był tuż za granicami miasta w Cieninie, posiadał też nazwę własną - Raków. Patrząc z mojego punktu widzenia był to bardzo udany weekend. Z perspektywy czasu ciekaw jestem, czy dziś dałoby się zorganizować lotniczą imprezę na terenie nie posiadającym nawet statusu lądowiska. Ale wtedy organizacyjnie wszystko dopięte było perfekcyjnie. W naszym kraju kończył się okres realnego socjalizmu i przechodziliśmy transformację ustrojową, a mimo tego w tym czasie udało się zorganizować zlot samolotów. Zabezpieczono catering, zadbano nawet o dodatkowe połączenia komunikacją miejską.

Wśród wystawionego sprzętu można było oglądać lotnie i motolotnie, samoloty z kraju i za granicy, w tym dwupłat Jerzego Ostrowskiego (Fot. 03)  zbudowany na początku lat osiemdziesiątych. Po śmierci konstruktora odkupiony został przez Bogusława Mamcarza i oblatany wiosną 1988 roku z nowym silnikiem. Był też jedyny latający w Polsce samolot PZL-102 Kos, czy samolot którego nazwy nie potrafię sobie już dziś przypomnieć (Fot. 04).

 

Fot. 01

Fot. 02

Fot. 03

Fot. 04

Z Czechosłowacji przyleciała spora ekipa składająca się z kilku samolotów (samolot Trempik, motoszybowiec Sochaj czy kopia pionierskiego samolot Demoisel - Fot. 02). Pokazy uzupełniły seryjnie produkowane maszyny przybyłe z Niemiec i Szwecji.

IX zlot odbył się już na lotnisku w Oleśnicy i na blisko dekadę wpisał się do kalendarza jako udana impreza organizowana corocznie we współpracy z wojskiem. W każdym roku zjawiało się w Oleśnicy coraz więcej sprzętu. Poza maszynami budowanymi od podstaw, zaczęły się zjawiać samoloty odrestaurowane, które przywrócono do latania. Można było po raz pierwszy oglądać ciekawe modyfikacje, niespotykane na „normalnych” pokazach m.in. Moto Muchę czy Moto Bociana, czyli modyfikacje znanych przed laty szybowców na odmianę silnikową, dopuszczoną do lotów z napędem (Fot. 01 - Moto Mucha). Corocznie starano się o prezentowanie ciekawostek pomimo tego, że począwszy od 1991 roku zaczęto organizować w Polsce pokazy lotnicze AirShow (pierwszy na poznańskiej Ławicy, kolejny odbył się w Dęblinie), które to imprezy stały się swoistą konkurencją dla oleśnickich zlotów.

Maszyn przylatujących do Oleśnicy nie sposób było zobaczyć nigdzie indziej. Trudno jest wymienić wszystkie zaprezentowane samoloty, gdyż wiedzy brak, lecz mam kilka zdjęć z tamtych lat. Jakość materiału fotograficznego beznadziejna, ale wartość sentymentalna wręcz odwrotnie (Fot. 05, 08 - Pchła Nieba, Fot. 06 - samolot Józefa Kranca JK-1). Kolejne samoloty to samoloty Jarosława Janowskiego od J-1 Prząśniczka przez J-5 Marco (Fot. 07) do J-6 Fregata AT-1Zaczęły pojawiać się też samoloty montowane z kitów lub kupowanych dokumentacji z innych państw. W 1993 roku po raz pierwszy pojawił się samolot Wing Ding. W tym czasie pojawił się też w Oleśnicy samolot znakomicie znany ze zlotów w Oshkosch, czyli Vari Eze - kaczka skonstruowana przez Burta Rutana (Fot. 09).

Fot. 05

Fot. 06

Fot. 07

Fot. 08

Fot. 09

Wojsko poza zabezpieczaniem terenu podczas zlotów czynnie włączało się w lotniczą cześć imprezy. Wystawiano dostępne w szkole eksponaty służące na co dzień do edukacji takie jak: Iskra, Mig-21, LIM-5, Mig-23, Mi-2 czy Mi-8.

Coraz większa liczba samolotów zapraszanych zza granicy spowodowała, iż w późnych latach dziewięćdziesiątych XX wieku organizowano w tym samym miejscu i czasie dwie niezależne imprezy:

    - Zlot Konstrukcji Amatorskich,

    - Europejski Zlot Lotniczy (Fot. 10, 11).

 

Fot. 10

Fot. 11

Lata dziewięćdziesiąte XX wieku przyniosły wiele zmian w armii, między innymi zapadła decyzja o rozwiązaniu szkoły w Oleśnicy. Brak wsparcia ze strony wojska przekreślił plany o kontynuacji imprezy. W 1998 roku, w terminie zlotu nad lotniskiem hulał tylko wiatr przeganiający nad lotniskiem deszczowe chmury. Wydawało się, iż ten rozdział w historii imprezy w Oleśnicy jest definitywnie zamknięty.

 

Gdy wiosną 2013 roku dowiedziałem się, iż są plany by do Oleśnicy po raz kolejny zaprosić samoloty amatorskie, byłem zaskoczony. Inne realia, brak wsparcia ze strony wojska, brak finansów, a najważniejszą chyba przeszkodą było przywrócenie lotnisku zdolności do przyjmowania statków powietrznych. A jednak udało się rzutem na taśmę dopiąć organizację imprezy. W weekend 23-24 czerwca br. lotnisko ożyło. Liczba samolotów i szybowców była niewielka. Nie udało się też dopiąć wszelkich formalności, czego dowodem był okrojony występ GA Żelazny. Mimo tego zainteresowanie imprezą było spore. Z ciekawostek warto przywołać: dwa "Antki" wożące pasażerów przez cały czas trwania imprezy, loty pasażerskie szybowcem czy też loty w tandemie paralotnią. Doskonałym posunięciem było zgranie zlotu z zawodami balonowymi, szczególnie popołudniowe konkurencje rozgrywano na oczach wielu widzów (Fot. 12 do 17).

Fot. 12

Fot. 13

Fot. 14

Fot. 15

Fot. 16

Fot. 17

W przyszłym roku w Oleśnicy może być tylko ciekawiej. Bardzo na to liczę i już dziś rezerwuję sobie termin w kalendarzu na 2014 rok.

 

Fot. 18

Fot. 19

Fot. 20

Fot. 21 /Marcin Szpak/

/Fot. 18 - 20 Sebastian Bieńkowski/